Archiwa tagu: Solina – noclegi

Solina

Jest w Polsce kraina, położona na południowo-wschodnich kresach, która ma kilka stolic, kilka bram i kilka serc. Kraina znana, w ostatnich latach nawet bardzo modna, co zresztą wcale jej na zdrowie nie wyszło. Każdy o niej coś wie i prawie każdy tam był. Dla jednych kraina ta zaczyna się zaraz za Rzeszowem, wraz z pojawieniem się pierwszych pagórków, pierwszych fałd, a sam Rzeszów był nazywany przez co gorliwszych – bramą do gór, przy czym pretendentów do tego miana jest znacznie więcej. Dla innych kraina ta znajduje się dopiero w górnym biegu Sanu, a jej stolicami w zależności od upodobań są Sanok, Lesko czy Ustrzyki Dolne. Sercem tej krainy są góry wysokie, lasem porośnięte i rozległe połoniny. Wiele w Polsce jest gór, pokrywają niemal całą południową granicę, jednak te są jakby od wszystkich inne. Solina noclegi

Z krainą tą łączą się stare legendy, podania o dawnych rozbójnikach i tragiczne karty współczesnej historii, która te góry doświadczyła szczególnie. Druga wojna światowa trwała tu o dwa latach dłużej niż w całej Europie, przyniosła wyludnienie, zniszczenie osiadłego życia i powrót do dzikości. noclegi Solina

Bieszczady to obszar górski położony na południowo-wschodnim krańcu Polski. Główne partie tej grupy górskiej są położone w Ukrainie. Ta część, która leży w naszym kraju, nosi nazwę Bieszczadów Zachodnich. Są one jakby przedłużeniem Beskidu Niskiego. Zajmują 2000 km2. Właściwe, naturalne granice tego pasma stanowią od zachodu doliny rzek Osławy i Osławicy (lub linia kolejowa Zagórz-Łupków), od południa grzbiety Karpat, przez które przebiega granica ze Słowacją, od wschodu granica z Ukrainą, a od północy San oraz jezioro solińskie. Niektórzy geografowie są zdania, że do Bieszczadów zalicza się również położone na północny-wschód od Bieszczadów pasmo Otrytu, jeżeli przyjąć taki pogląd to wtedy północną granicę stanowiłyby potoki Głuchy i Czarny, wpadające do Zalewu Solińskiego. noclegi nad Soliną

Bieszczady Zachodnie oznaczone są wyraźnie w głównym grzbiecie Karpat: od zachodu zaczynają się na przełęczy Łupkowskiej, a na wschodzie kończą się na przełęczy Użockiej. Odległość między tymi dwiema przełęczami wynosi ok.70 km (w linii prostej). Góry te są zbudowane ze skał osadowych, piaskowców oraz łupków ilastych i marglistych, które określa się ogólnym mianem fliszu karpackiego. Piaskowiec występuje najczęściej w górnych warstwach, a łupki w dolnych.Ten materiał skalny ma różną odporność na wietrzenie, stąd też powstał w Bieszczadach rusztowy układ ich budowy. Pasma górskie są przecięte dolinami rzek, które w swoich górnych partiach płyną równolegle do grzbietów, a w środkowych odcinkach zmieniają kierunek na prawie północny i przecinają górskie pasma, tworząc przy tym bardzo malownicze przełomy. Największą rzeką Bieszczadów jest San, a dokładnie jego górny bieg. Do najpiękniejszych bieszczadzkich przełomów zaliczają się : przełom Solinki od Dołżycy do Buku oraz wyżej pod Matragoną i Górnej Solinki w paśmie granicznym, potem koło Moczarnego, prawie do Wetliny, przełom potoku Wetlina między szczytami Połoma i Pareszliba i Przełom Nasiczniańskiego Potoku koło Skały, między Połoninami Wetlińską i Caryńską, a potem za Nasicznym. Solina domki

Bieszczady ukształtowały się w pasma oddzielone od siebie dolinami rzek. Najdalej na południe wysunięte jest pasmo graniczne z najwyższym szczytem Wielka Rawka (1304m), oraz Jasłem (1158m) i Paprotnej (1193m). Na zachodzie i północnym-zachodzie ciągną się zalesione wzgórza tzw.Wielkiego Działu ze szczytami: Chryszczatą (997m), Wołosaniem (1071m), Łopiennikiem (1069m). No i wreszcie pasmo połonińskie: Połonina Wetlińska (1253m), Połonina Caryńska (1297m), najwyższy bieszczadzki szczyt Tarnica (1346 m) oraz niewiele niższy Halicz (1333m). Według starych węgierskich kronik na Haliczu schodziły się kiedyś granice Polski, Rusi i Węgier. Solina pokoje do wynajęcia

Ziemia bieszczadzka przechowuje liczne ślady działalności ludzkiej. Zaczęła się ona w okresie bardzo dawnym bo już 30-40 tysięcy lat temu. W torfowiskach doliny Wołosatki odkryto istnienie roślin, które człowiek w tym czasie uprawiał na swoje potrzeby. Konkretniejsze dowody istnienia tu ludzkich siedzib pochodzą z epoki neolitu. Jako przykład mogą posłużyć kamienne toporki znalezione w Smolniku i Woli Michowej. W Rajskiem natrafiono na ślady kultury łużyckiej (lata 1300 – 300 p.n.e.), a w Cisnej i innych miejscowościach znaleziono rzymskie monety. Są to dowody wymiany towarowej. Potem historia jakby zagęszcza się. Pojawiły się organizacje państwowe,a Bieszczady stały się terenem walk i przechodziły z rak do rąk. Po IXw sięgało tutaj państwo Wiślan. Pod koniec X wieku tereny te przeszły pod panowanie książąt ruskich. Bolesław Chrobry przyłączył do swego państwa ziemię Sanocką, a wraz z nią Bieszczady, jednak zaraz po jego śmierci powróciło na te tereny panowanie książąt ruskich. Na stałe państwo polskie wkroczyło tu za panowania Kazimierza Wielkiego.

Potem nastał okres pokoju, a wraz z nim rozwoju gospodarczego. Powstały nowe miasta i wsie, człowiek karczował lasy i zakładał nowe osady coraz to głębiej. Osady na tym terenie lokowano na prawie ruskim, polskim, niemieckim, a najpóźniej wołoskim. Wołoscy pasterze oprzybyli tu z Siedmiogrodu i z Bałkanów, pędząc swe stada wzdłuż całego łańcucha Karpat. Tutaj na bieszczadzkich łąkach, znaleźli oni doskonałe warunki do hodowli. Wołosi mieli swoje prawa, obyczaje i tradycje, które z czasem przejmowała osiadła bieszczadzka ludność. W ten sposób kształtowała się nowa społeczność. W wyniku przemieszania ludności powstały grupy etniczne pod nazwą Bojków i Łemków. Łemkowie osiedlali się na zachód od Przełęczy Łupkowskiej, czyli poza właściwymi bieszczadami, które „opanowali” Bojkowie, pozostawiając po sobie do dziesiejszych czasów wiele budowli, ubiorów, czy też innych pamiątek. Wiele z nich dostępnych jest w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Zmieniały się w Bieszczadach granice państwowe – góry te po pierwszym rozbiorze Polski należały do cesarstwa austriackiego, później częściowo do Rosji, szczególnie wsie położone na trasie dzisiejszej Wielkiej Obwodnicy na odcinku od Uherców do Ustrzyk Górnych. Zmieniały się granice, natomiast nie zmieniała się chłopska bieda. Warunki w Bieszczadach zawsze były trudne, zresztą jest tak do dnia dzisiejszego. Wydajność rolnictwa była niska, pozwalała w zasadzie jedynie na wegetację. Przyczyną tego stanu rzeczy był przede wszystkim surowy klimat. Inne możliwości zarobkowania były także mizerne; trochę robót leśnych, a gdzieniegdzie niewielkie, prymitywne huty, gdzie pracować trzeba było ciężko, a grosz z tego był niewielki. Do tego dochodziła emigracja zarobkowa na roboty rolne do bogatszych i lepiej rozwiniętych krajów, albo okresowa, albo też stała. Ta ostatnia była dosyć liczna.

Pod koniec XIX wieku w niektórych okolicach Podkarpacia powstał przemysł naftowy, kopalnie ropy, oraz jej przetwórstwo. Przemysł ten jednak nie poprafił zbytnio sytuacji materialnej mieszkańców, ponieważ zatrudnienie w nim znaleźli tylko nieliczni. Kopalnictwo naftowe w same Bieszczady nigdy zresztą nie sięgnęło, występowało jedynie na obrzeżach tych gór, w rejonie Sanoka i Ustrzyk Dolnych.

Potem przez Bieszczady przewinęły się fronty obydwu wojen światowych, siejąc niesamowite zniszczenie, szczególnie ta druga. Ciężkie walki toczyły się tu podczas kampanii wrześniowej, później przez cały okres okupacji trwały działania partyzanckie – aż do roku 1944, kiedy nadeszła ofensywa Armii Radzieckiej. Wojna na tym terenie trwała tu jednak, aż do roku 1947, ponieważ do tego czasu bronili się ukraińscy nacjonaliści, których kres działań położyła akcja „Wisła”, tak sporna w świetle dzisiejszych ocen. Akcja „Wisła” przyczyniła się min. do opustoszenia Bieszczadów w wyniku wysiedlenia większości ludności ukraińskiej oraz Rusinów.

Po walkach nadszedł czas odbudowy, która na tym terenie była znacznie trudniejsza niż w innych rejonach kraju, gdyż trzeba było zaczynać praktycznie od zera. Bieszczadzka przyroda nie ustawała bowiem w swoich działaniach, pochłaniała gdzie tylko mogła ślady życia, zagarniała uprawne przedtem pola i łąki, zacierała pozostałości po ludzkich siedzibach, niszczyła resztki dróg. Jako pierwsi weszli w Bieszczady leśnicy, a wejście to było niezmiernie trudne, bowiem dla prowadzenia racjonalnej gospodarki leśnej potzrebna była odpowiednia infrastruktura. Przychodzący do pracy w lasach ludzie musieli mieć jakiś dach nad głową, miejsce do spania, możliwość umycia się, prania itp. Musiano też gdzieś leczyć ludzi, zaspokajać minimalne potrzeby kulturalne, umożliwić komunikację ze światem i w końcu wreszcie stworzyć warunki, żeby dotrzeć do lasu, wywieźć z niego drewno itd.

Stopniowo powstawały gajówki, leśniczówki, baraki dla robotników leśnych, bazy sprzętu konnego i zmechanizowanego. Realizowano coraz większe zamierzenia, snuto coraz śmielsze plany. Jedną z największych Bieszczadzkich inwestycji była budowa leśnej kolejki wąskotorowej, która odbywała się w niezmiernie trudnych warunkach geologicznych i technicznych. Przy stosunkowo niskim zaopatrzeniu w sprzęt, liczyła się głównie praca ludzkich mięśni. Wkrótce powstały w Rzepedzi zakłady drzewne pracujące w oparciu o bieszczadzki surowiec.

Jednocześnie prowadzono w Bieszczadach budowę dróg, których zdecydowana większość powstała dzięki pracy wojska, a turyści do dnia dzisiejszego mogą spotkać na mostach i poboczach tablice informujące o tym jaka jednostka i kiedy daną drogę budowała. Zaraz po powstaniu pierwszych dróg, a szczególnie Wielkiej Obwodnicy Bieszczadzkiej na Bieszczady zwróciły się oczy harcerzy i turystów. Harcerze pojawili się tu już w latach pięćdziesiątych. Turyści przyczynili się do powstawania nowych szlaków. Pierwszym z nich było przedłużenie beskidzkiego szlaku czerwonego, który wchodzi w Bieszczady w Komańczy, kieruje się na Duszatyn, rezerwat „Zwięzło”, potem na Chryszczatą, dalej przez Jaworne i Wołosań wchodzi do Cisnej, przez Małe Jasło i Jasło sięga granicy państwa i wraca na połoniny, potem Szeroki Wierch, Krzemień i Halicz, aż do Rozsypańca. Wkrótce powstało wiele innych szlaków, powstawały schroniska i miejsca biwakowe. Bieszczady zostały również odkryte dla turystyki narciarskiej, choć pod względem ilości wyciągów, czy miejsc w ośrodkach nie mogą równać się z żadnymi innymi górami aż do dnia dzisiejszego, jednak mają swój urok i to on przyciąga w te góry coraz to większe rzesze turystów.

We współczesnych nam czasach nareszcie jest tu życie i są góry do których warto przybyć. Warto je zwiedzić i poznać. Nie szybko i byle jak. Bieszczady trzeba oglądać latem, w słońcu, ale też nie zrażać się deszczem, który często gości w tych stronach. Trzeba zejść z drogi, pójść w las, wspiąć się na górę, popatrzeć z niej na kolejne fale – górskie pasma, przejść się zboczem koło potoków i wąwozów, zajrzeć w ich ciemne wnętrze, gdzie zawsze wigotno pachną butwiejące liście, potem wrócić na słońce, na łąki pełne kwiatów, podpatrzyć przyrodę w jej bujnym rozkwicie. Warto zatrzymać się nad kamienistymi brzegami górskich rzek i potoków, obserwować rozbijającą się o kamienie wodę, podziwiać jej pracowitość w rzeźbieniu skał, podpatrzeć harce ryb, polowanie na żer, walkę o życie. Warto bywać w Bieszczadach jesienią, gdy lasy zmieniają kolor, gdy można spotkać tu wszystkie barwy tęczy, gdy wśród gór snuje się melancholijny smutek. Przyroda zwalnia bieg życia, szykuje się do zimowego snu, do pozornej martwoty. Jesienią zbiera się w Bieszczadach grzyby i orzechy. Chociaż dni są krótkie, pogody słotne, wiatry coraz zimniejsze, można odbyć jeszcze sporo spacerów, zobaczyć różne dziwy przyrody. A dla zahartowanych Bieszczady są równie piękne w zimie. Zimowa śnieżna szata daje tu niesamowite efekty. W pogodne dni widać wyraźnie wszystkie okoliczne szczyty. I lasy…Ubrane na biało lasy…

Atrakcyjne Miejscowości w pobliżu Soliny

Bukowiec – wioska na południowym końcu odnogi Jeziora Solińskiego, leżąca u stóp Korbani i Kiczery. Wieś pochodzi prawdopodobnie z 1498r. W Bukowcu wpada do jeziora Solinka, która przed Bukowcem tworzy bardzo malownicze zakola. Jest tu między innymi pole namiotowe (camping) położone pomiędzy dwoma mostami, otoczone niejako z trzech stron wodą. Z Bukowca wyznakowano ścieżkę spacerową na Korbanię, doskonały punkt widokowy na okolice. noclegi Solina
Zimą w Polańczyku teoretycznie można pojeżdzić także na nartach. Jest tu niewielki wyciąg (280 m) na górę Horb, który nie zawsze jednak działa. Bardzo ładny widok na jezioro roztacza się z trasy małej obwodnicy, nieopodal jej skrzyżowania z drogą do Zdroju oraz ze wzgórza Sawin, gdzie znajduje się charakterystyczny trójnóg geodezyjny.
Do ciekawszych obiektów znajdujących się w Polańczyku, zaliczyć należy murowaną cerkiew z 1907r. – obecnie sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości, w której dziś funkcjonuje kościół-sanktuarium, plebanię także z 1907 roku oraz znajdującą się przy cmentarzu kaplicę z 1909 roku i cudowne źródełko. We wspomnianym kościele znajduje się min. Ikona Matki Boskiej z pierwszej połowy XVIIIw. pochodząca z cerkwi w Łopience, więcej: Dzieje cerkwi i kultu cudownego obrazu Matki Bożej Łopieńskiej Solina pokoje do wynajęcia
Bóbrka – jest to wieś położona w dolinie Sanu, nad Jeziorem Myczkowieckim. Początki wsi sięgają XV w. W latach 1876-88 we dworze w Bóbrce mieszkał znany komediopisarz i miłośnik Bieszczadów Józef Bliziński, autor takich komedii jak „Rozbitkowie” i „Pan Damazy”. W Bóbrce znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona jego pamięci. Mieszkańcy Bóbrki wsławili się min. Biorąc udział w 1932r w krwawo stłumionym powstaniu leskim, przeciwko próbie wprowadzenia pracy przymusowej przy budowie dróg. W 1962r odsłonięto pomnik poświęcony tym wydarzeniom. (przy głównej drodze przed Soliną). Nieopodal Bóbrki znajduje się także nieczynny dziś kamieniołom. (pomiędzy wsią, a szczytem Kozińca, na jego zboczu). Z tego kamieniołomu pochodził surowiec do budowy zapory w Solinie.
Polańczyk – to obok Soliny zdecydowanie najbardziej znany i popularny kurort nad Zalewem Solińskim.
Dzieli się na Polańczyk, oraz Polańczyk Zdrój leżący na początku tzw. Cyplu Polańczyka. Na samym końcu tego cypla znajduje się Centralna Baza WOPR. Polańczyk posiada status uzdrowiska nadany w 1974r, leczy się tu głównie choroby układu oddechowego. Jest tu również park zdrojowy. W Polańczyku występują następujące wody mineralne: wodorowo-chlorkowo-sodowe, wodoro-węglanowo-chlorkowo-sodowe oraz wodoro-węglanowochlorkowo-bromkowo- jodowe. domki nad Soliną
Jest w Polańczyku sporo ośrodków wypoczynkowych min. „Dedal”, „Atrium”, „Plon”, „Solinka” , „Skalny” i „Unitra” a także dużo domków letniskowych. Przy przystani „Unitry” znajduje się wyznaczone kąpielisko. Pewnym „minusem” jest fakt, że w Polańczyku brzegi zbiornika są bardzo strome, stąd ograniczony dostęp do jeziora, jednak przeważnie każdy z ośrodków posiada własną przystań i zejście do niej prowadzące. Bieszczady noclegi nad Soliną
O wiele łagodniejsze brzegi są w okolicy promu na Wyspę Energetyka. Na samej wyspie jest min. wypożyczalnia sprzętu wodnego, obok niej kąpielisko i przystań. Kolejna wypożyczalnia sprzętu pływającego znajduje się na cyplu Polańczyka, przy Głównej Bazie WOPR, od strony Zatoki Komunalnych (Fiord Nelsona). Z Polańczyka kursuje statek wycieczkowy „Tramp”. Opływa on Wyspę Skalistą i wraca z powrotem do Polańczyka.
Zalew Soliński charakteryzuje się wyjątkowo dużymi wahaniami poziomu wody. Różnice osiągają 10-15m, przy czym zmiany poziomu mogą następować bardzo szybko. Z dnia na dzień poziom wody może zmienić się nawet o 1m. Jako główne powody takiego stanu rzeczy podaje się dużą zmienność przepływów Sanu, przepompowywanie wody ze zbiornika Myczkowieckiego do Solińskiego i jej oddawanie, oraz charakteryzujące się stromymi brzegami ukształtowanie dna jeziora, przez co różnice są bardziej widoczne w pionie. Południowa część jeziora dzieli się na dwie odnogi. Zachodnia dochodzi do Bukowca i ma około 14km długości, natomiast wschodnia, która jest większa powierzchniowo, dochodzi do Rajskiego, a jej odgałęzienie do Chrewtu. Odnoga ta ma ok. 27km długości. Natomiast łączna długość linii brzegowej zbiornikawynosi ok. 160km. Średnia głębokość jeziora to 25 m, a maksymalna ponad 60 m.
Jezioro Myczkowieckie (Zalew Myczkowiecki) – jest nieporównywalnie mniejsze od Solińskiego, ma ok. 2 km kwadratowe powierzchni, pojemność ok. 10mln metrów sześciennych, a długość ok. 6 km. Średnia głębokość tego zbiornika wynosi 5 m, natomiast maksymalna ok. 15 m. Ciekawostką jest fakt, że temperatura wody zbiornika Myczkowieckiego jest o około 5 st/C niższa od temperatury w Jeziorze Solińskim. Dzieje się tak dlatego, że zbiornik myczkowiecki jest zbornikiem wyrównawczym dla solińskiego co powoduje mieszanie się wód obu tych akwenów, przy czym do Jeziora/Zalewu Myczkowieckiego dostaje się woda z dennych warstw zbiornika Solińskiego, stąd wahania temperatury. W odróżnieniu od Zalewu Solińskiego, Zalew Myczkowiecki posiada przeważnie łagodne brzegi. Jest tu znacznie mniej rozwinięte zaplecze turystyczne, jednak na jego brak i tu nie można narzekać. Najwięcej miejsc gdzie można się zatrzymać jest w okolicy samych Myczkowiec po północnej stronie jeziora oraz pomiędzy Myczkowcami a Bóbrką, u podnóża góry Koziniec (527 m n.p.m).
Przechodząc liczącą 664m długości zaporę, można się udać w kierunku kąpieliska, bądź przystani statków turystycznych. Na przystani znajduje się także wypożyczalnia sprzętu pływającego. Liczba znajdujących się za zaporą sklepików, pizzerii oraz wszelkiego rodzaju innych punktów gastronomicznych robi wrażenie, ale też przytłacza kiczowatym wyglądem, hałasem, zapachem i ciasnotą.
Troszeczkę powyżej znajduje się camping „Jawor”, na który jeżeli zamierzamy dostać się samochodem musimy wyjechać z Soliny w kierunku Bóbrki, skręcić przed tą miejscowością na Łobozew Dolny, a dalej mijając miejscowość Jawor dojeżdżamy do campingu (w Jaworze jest rozwidlenie na którym jedziemy w lewo, ponieważ droga w prawo wyprowadziłaby nas na Półwysep Jawor. Z campingu ładny widok na zalew oraz zaporę.

Myczków, szlakiem zielonym

Trasa Zwierzyń – Myczków noclegi to doskonała propozycja szczególnie na krótkie jesienne, ale słoneczne dni. Wycieczkę tę warto jednak odbyć o każdej porze roku.

Wędrowanie tymi okolicami późną jesienią, ewentualnie wczesną wiosną, gdy na drzewach nie ma liści ma wiele zalet, ponieważ można z łatwością dostrzec to, czego nie zobaczymy latem, gdy drzewa są zielone a trawy wysokie.

Pomimo, iż nasza propozycja obejmuje krótki, wycinkowy odcinek szlaku, ten kawałek obfituje w bardzo wiele atrakcji. Zapraszamy więc na zielony szlak, na odcinek Zwierzyń – noclegi Myczków.

Wycieczkę można rozpocząć przy kościele (dawna cerkiew) i udać się w kierunku groty z cudownym źródełkiem. Przy drodze rozpoczeto budowe stacji Drogi Krzyżowej. Kapliczki są ładne i dobrze wkomponowane w otoczenie. Można też podjechać samochodem do źródełka, tam zaparkować i dalej udać się pieszo. Bieszczady noclegi

Grotę źródełka zaczęto wznosić w 1994 roku. 24 wrzesnia 1995, biskup Edward Białogłowski z Rzeszowa dokonał poświecenia groty i figury Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. Z samym źródełkiem związana jest piękna legenda, zapisana przez Oskara Kolberga: noclegi Bieszczady

Otóż według niej pewna kobieta znalazła w studni krzyż, który później znalazł sie w kościele w Zwierzyniu. Woda w studni, w której krzyż znaleziono miała cudowne właściwości. Pomagała zwłaszcza na choroby oczu. Kiedyś przy studni stał wysoki krzyż, na pamiatkę znalezienia tego, który został umieszczony w kosciele i był tam do 1922 roku. Krzyż jest wyrobem limuzyjskim, pochodzącym z pierwszej połowy trzynastego wieku. Miasto Limoges leży w środkowej Francji. W dwunastego i trzynastego wieku było jednym z największych europejskich ośrodków rzemiosła artystycznego, specjalizującym się w produkcji metalowych przedmiotów zdobionych barwną emalią. Większość wyrobów stanowiły przedmioty liturgiczne. Solina noclegi

Na ziemiach polskich zachowało sie kilkanascie wyrobów limuzyjskich. Spośród kilkunastu krzyży tylko trzy pozostało w stanie względnie nienaruszonym, wsród nich krzyż ze Zwierzynia. Nie ma historycznych zapisków, które mówiłyby o drodze jaką krzyż ów przebył zanim dotarł do Zwierzynia – pozostaje legenda. Obecnie znajduje się on w Muzeum Archidiecezjalnym w Przemyślu. Ma 29 cm wysokosci i 22 cm rozpietości ramion.

Źródełko jest miejscem chętnie odwiedzanym. Ludzie nabierają tu wodę. Przy grocie odbywaja się nabożeństwa. Dla modlacych się przygotowano wygodny plac z ławkami oraz miejsce do parkowania.

Od źródełka udajemy się wygodnym chodniczkiem w kierunku zakładu energetycznego. Na grzbiet oddzielający ten teren od Jeziora Myczkowieckiego wyprowadzają schody. Z grzbietu coraz ładniejsze widoki na wielki łuk Sanu oraz na bardzo efektowną i wyjatkowo stromą skarpe nad Sanem. Zwrócmy uwagę jak mało wody płynie w tym miejscu. Główny nurt spływa bowiem podziemną sztolnią elektrowni, ścinającą potężne zakole rzeki. San jest tu bardzo, bardzo malowniczy.

Schodami możemy zejśc w okolice zapory myczkowieckiej. I zapora i jezioro wygladają od tej strony inaczej niż od Myczkowiec. Myczkowce też prezentuja sie bardzo ładnie, widać stadion, górujący nad wsią kościół, po prawej stronie ośrodki wypoczynkowe. Na pewno nie zobaczymy takich widoków jadąc przez Myczkowce samochodem.

Dalej proponujemy iść oznakowaną na niebiesko ścieżką, ponieważ ścieżka ta prowadzi wzdłuż jeziora. Przy wylocie doliny potoku Bereźnica ścieżka łączy się z zielonym szlakiem, którym idziemy dalej. Szlak jest bardzo dobrze oznakowany, droga szeroka i wygodna. Prowadzi mniej więcej równolegle do potoku Bereźnica. Nad potokiem możemy spotkać ślady pracy bobrów, miejscami leży ogromna ilość naniesionych przez wodę drzew i konarów.

Dolina potoku jest bardzo urokliwa. Tylko w jednym miejscu, przechodząc przez dużą polanę szlak jest bardzo błotnisty. Dochodzimy do nieistniejącej wsi Bereźnica Niżna. Rośnie tu jeszcze mnóstwo zdziczałych drzew owocowych, można najeść się całkiem dobrych, ale bardzo twardych jabłek.

Tereny wsi wyglądają jakby zostały przed chwilą opuszczone, jeśli się dobrze przyjrzeć można rozpoznać miejsca gdzie stały domy i jak przebiegały granice między gospodarstwami. A już prawdziwą niespodzianką jest cmentarz, rozlokowany na skarpie. Zachowało się w całkiem dobrym stanie kilka nagrobków i krzyży. Widać że o spoczywających tu ktoś pamięta, na grobach stoja kwiaty i znicze. Cały cmentarz porośniety jest barwinkiem (na cmentarz trzeba odbic około 100m w prawo od szlaku).

Wracamy na szlak. Przekraczamy potok i dalej łagodnie w górę bukowym lasem, idziemy wyraźną drogą gruntową. Dojść możemy do Myczkowa lub wybrać inną miejscowość nad Jeziorem Solińskim, np. Berezkę lub Polańczyk. To już zależy od czasu jakim dysponujemy lub gdzie chcemy dojść. Możemy też wrócić tą samą drogą do Zwierzynia.

Solina

Solina noclegi

Położona jest na obrzeżach Jeziora Myczkowieckiego i Jeziora Soli- ńskiego w Bieszczadach.

Wyjątkowego uroku dodają okolicy dwa śródleśne zaporowe zbiorniki wodne na Sanie o urozmaiconej linii brzegowej, wciśnięte między strome, wyrastające wprost z wody wzgórza z rozlicznymi zatokami, fiordami i wyspami oraz wyjątkowo malowniczym otoczeniem. noclegi Solina

Ponad 80% jej powierzchni zajmuje Wschodniobeskidzki Obszar Chronio- nego Krajobrazu, a część południową Park Krajobrazowy Doliny Sanu i Ciśniańsko -Wetliński Park Krajobrazowy. noclegi w Solinie

Rozlewające się szeroko Jezioro Solińskie (większe) o pow. 22 km2 i pojemności 500 mln. m3 wody oraz Jezioro Myczkowieckie (mniejsze) o pow. 2 km2 mieszczące 11 mln m3 wody. Solina domki

Te duże akweny wodne zasilają w czystą wodę źródlaną dwie górskie rzeki:San i Solinka spływające wraz z licznymi dopływami z terenów źródliskowych.

Duża lesistość terenu o bogatej florze i faunie, gęsta sieć rzek i potoków górskich o barwie kryształu, a także odkryte widokowe wzniesienia i grzbiety górskie z rozległymi panoramami na okolice bieszczadzkich jezior nadają tej gminie niepowtarzalnego uroku.

Z łagodnych i miejscami odkrytych wzgórz wznoszących się nad wodami obu zalewów, między którymi rozsiane są wsie letniskowe i ośrodki wczasowe, można podziwiać rozległą panoramę rozlewających się między nimi toni wodnych i najwyższych partii górskich Bieszczadów. Solina pokoje gościnne


Z uwagi na walory krajobrazowe i przyrodnicze gmina Solina należy do najbardziej atrakcyjnych regionów turystycznych w kraju.

Pierwotna przyroda, duże zalesienie, brak obiektów przemysłowych w okolicy, wyjątkowe nasłonecznienie o każdej niemal porze roku, a także barwne dzieje tych, rzadko zaludnionych dziś ziem, przyciągają od dawna miłośników wypoczynku, fotografików, malarzy, myśliwych, wędkarzy, poszukujących ciszy i spokoju obserwatorów przyrody a także amatorów rekreacji na trasach turystycznych i w ośrodkach wczasowych.

Zimą okrywają się góry białym futrem śniegowym i fascynują iskrzącymi ozdobami mrozu. Pokrywa śnieżna zalega tu prawie przez 120 dni w roku. Ruszają wówczas wyciągi narciarskie w Wojskowym Zespole Wypoczynkowym „Jawor” w Solinie, w Polańczyku, w Bukowcu, w pobliskim Weremieniu. W odległości zaledwie 20 km – w Ustrzykach Dolnych – zlokalizowano kilka wyciągów narciarskich o dobrze utrzymanych stokach, prowadzących profesjonalne szkoły nauki jazdy na nartach.